Zabity tramwaj, czyli gramatyka emocjonalna

Na moje pytanie „Czy według Pani/Pana, gramatyka jest istotna w nauce języka obcego? Jeśli tak, to w jakim stopniu?” większość uczniów odpowiada: „Zdecydowanie tak! Gramatyka – to jeden z priorytetów”. Moje następne pytanie: „Dlaczego? I co to jest gramatyka?” zwykle spotyka się z naukowo uzasadnioną odpowiedzią typu „No, bo tak jest”… Chcecie znać moje zdanie na temat znaczenia gramatyki w nauce języka obcego? Wcale nie jest priorytetem, raczej na odwrót – zżera nasz bezcenny czas 🙁 Chcecie wiedzieć dlaczego? Zachęcam do zapoznania się z artykułem poniżej.

Siedzę sobie na balkonie, piję kawę i dotleniam się. Na podwórku obok bawi się dwoje czterolatków pod pilnym okiem ojca, który próbuje naprawić ich rower, choć bardziej to przypomina jego utylizację. Nie mniej jednak, skupiam się na rozmowie czterolatków, omawiających zmasakrowanego przez ojca owada o dziwnej nazwie „tramwaj”:

– Widzisz ten tramwaj? Zabiłeś go.
– To nie ja go zabiłem, został zabity przez tatę.
– Nie, to Ty. Gdybyś tak nie skakał, nie zabiłbyś go.
– Nie, to przez tatę.

 

 

Wspomniany tata jest zbyt pochłonięty masakrowaniem roweru, żeby uczestniczyć w dyskusji dotyczącej rzekomo przez niego rozdeptanego tramwaju, natomiast we mnie ta dyskusja budzi wrodzony instynkt lingwistyczny.

Jak to się do cholery dzieje, że nasi cudzoziemscy uczniowie, uczący się polskiego nie są w stanie opanować strony biernej, ani zdań warunkowych, a czterolatkowie, którzy pojęcia nie mają o tych zagadnieniach, używają ich bez zastanawiania się i do tego, całkowicie poprawnie?

Postanawiam przedłużyć dotlenianie się i przy okazji próbuję znaleźć odpowiedź. „Został zabity przez tatę” – pięknie zbudowane zdanie z użyciem strony biernej, ale w jaki sposób dzieciak je utworzył w ogóle nie wiedząc, że strona bierna istnieje? Najbardziej rozsądną odpowiedzią wydaje się fakt, że musiał usłyszeć konstrukcję „Został zabity przez…” w TV i skojarzył ją z konkretną emocją dotyczącą osoby, która kogoś zabiła. Sytuacja ta musiała zdarzyć się kilkakrotnie, czyli dzieciaki mogły oglądać wiadomości lub filmy akcji z rodzicami, w których to zdanie może wystąpić dość często: „James został zabity przez sąsiada”, „… znany polityk, który został zabity przez…”. Dzieci widzą zabitego człowieka i rozumieją, że ta konstrukcja służy do określenia faktu śmierci w połączeniu z nazwą mordercy. Sytuacja na podwórku wyglądała podobnie do filmu akcji: mamy do czynienia z brutalnym morderstwem niewinnego tramwaju przez nieogarniętego ojca, więc zdanie „Tramwaj został zabity przez tatę” jest kopią zdań z TV sprytnie wykorzystaną w podobnej sytuacji życiowej.

 

 

Idziemy dalej. A skąd znajomość zdań warunkowych w języku polskim? Nasi dorośli, wykształceni cudzoziemcy nie są w stanie tego ogarnąć nawet po dziesiątkach ćwiczeń typu „Gdybyś, to byś”, a czterolatek nie ma z tym problemu? Dlaczego? Robię sobie kolejną kawę i szukam logicznego tłumaczenia. Zdanie warunkowe „Gdybyś nie -ł, nie -łbyś…” jest używane jako zarzut, więc prawdopodobnie jest regularnie powtarzane przez rodziców w domu: „Gdybyś mnie nie olewał, nie musiałbyś teraz sprzątać”, „Gdybyś nie pił tyle piwa, nie miałbyś tej opony” itd. Dzieci zapamiętały konstrukcję zdania i połączyły ją z emocją dotyczącą sytuacji, gdy jedna osoba oskarża drugą o coś, czego ta druga osoba nie zrobiła wcześniej. Następnie ta skomplikowana konstrukcja językowa została sprytnie wykorzystana w podobnej sytuacji życiowej, kiedy jedno z dzieci chciało naturalnie oskarżyć drugie o fakt robienia czegoś (Gdybyś tak nie skakał, nie zabiłbyś go).

 

 

Przypominam sobie sytuację sprzed wielu lat, kiedy nie byłem jeszcze doświadczonym coachem i uczyłem „podręcznikowo”. Za każdym razem, gdy zaczynałem Unit 9 w podręczniku na poziomie B.2, omawiałem z uczniami zdania warunkowe w języku angielskim, opowiadałem jak się tworzy te zdania, robiliśmy zadania utrwalające i wszystko wydawało się super, ale kiedy po jakimś czasie tamci uczniowie opowiadali mi na przykład o wydarzeniach sprzed tygodnia i chcieli użyć zdania warunkowego, nie używali go poprawnie, lecz sklejali kawałki słów byle jak, w ogóle nie stosując zasad typu „If + Past Perfect, would have + Past Participle”. I ciągle nurtowało mnie pytanie: „Do jasnej ciasnej, dlaczego???” Przecież poznaliśmy tę strukturę, w zadaniach w podręczniku i ćwiczeniach wszystko było jak najbardziej w porządeczku, a kiedy doszło do zastosowania w praktyce, nic z tego:-( Dla-cze-go???

Trudne pytanie, więc chyba czas na kawę. Zaparzam pyszny napój, delektuję się pierwszym łykiem i nagle rozumiem, że odpowiedź wydaje się być prozaiczna. Podczas nauki popełniałem błędy, ponieważ nie przywiązywałem uwagi do emocji, a bez ich zastosowania człowiek nowych rzeczy się nie uczy, jak tata nie zabierze się do naprawy roweru dopóki nie dostanie ochrzanu od mamy (i znowu emocje!). Zdania warunkowe z Unitu 9 są bardzo istotne dla mnie jako nauczyciela, ponieważ chcę żeby mój uczeń wzbogacił swój arsenał językowy o ciekawą i przydatną strukturę gramatyczną. Ale czy akurat w tym momencie to zagadnienie jest równie istotne dla mojego ucznia? Oj, chyba niekoniecznie.

Dziecko zapamiętało konstrukcję „Został zabity przez” podczas oglądania ciekawego filmu, w którym jest sporo akcji. Są uruchamiane emocje, widz przejmuje się tym, co się dzieje na ekranie, utożsamia się z bohaterami i dla niego jest istotne PRZEZ KOGO został zabity ktoś.

 

 

W tej chwili pamięć jest aktywna i zapisuje to połączenie językowe, łącząc je z konkretną sytuacją życiową. Prędzej czy później podobna sytuacja życiowa dzieje się w czasie rzeczywistym, więc dziecko odnajduje w pamięci konkretne połączenie językowe, które jest typowe dla danej sytuacji i stosuje je. Tak samo dzieje się ze zdaniem warunkowym. Słysząc je w rozmowie rodziców, dziecko wyczuwa emocje (gniew, złość spowodowane błędami drugiej osoby) i w podobnej sytuacji życiowej (kiedy chce kogoś oskarżyć, nawiązując do błędów), używa dobrze dobranej struktury językowej. Proste? Proste.

Dociera do mnie, że moi uczniowie w czasie omawiania zdań warunkowych bardziej przejmowali się SMS-em od koleżanki, która się decydowała czy pójść z nimi do kina, czy nie, niż moimi „conditionalami”. Moi uczniowie grzecznie mnie słuchali, później robili tyle zadań w podręczniku, ile im zlecałem, ale oboje zapominaliśmy o emocjach. Ani w trakcie omawiania zasad, ani w trakcie robienia ćwiczeń, uczniowie nie łączyli w pamięci kostrukcji „If I had…, I wouldn’t have…” z konkretną sytuacją życiową spowodowaną emocjami, lecz uprzejmie robili nudne ćwiczenia z losowo dobranymi sytuacjami wyrwanymi z kontekstu:
„Co byś zrobił, gdybyś wygrał milion dolarów?”
„Gdybyś nie zdał egzaminu, nie pojechałbyś na wakacje” itd.

Są to sztucznie dobrane zdania, które w chwili ich przerabiania nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, bo moi uczniowie ani nie wygrywali miliona dolarów, ani nie byli na wakacjach po zaliczonym egzaminie.

Teraz tak nie uczę. Nie twierdzę, że podręcznik nie jest potrzebny, wręcz przeciwnie! Ale jest jedna decydująca różnica. Moi ówcześni uczniowie dopiero poznawali struktury gramatyczne w podręczniku, nie łączyli ich z żadnymi emocjami, więc mieli pod górkę z powodu niedoświadczonego nauczyciela, za co ich bardzo przepraszam. Natomiast moi obecni uczniowie poznają struktury gramatyczne w sposób naturalny i w połączeniu z emocjami – czytając książki, słuchając radia i oglądając filmy, które ich INTERESUJĄ, a kiedy spotykamy te zagadnienia w podręczniku, dopiero wtedy je utrwalamy i upewniamy się, że wiemy jak je poprawnie stosować.

Nauka gramatyki według mnie wygląda następująco:

 

W podsumowaniu powstają 2 bardzo ważne pytania:
Po pierwsze, jak się uczyć języka, żeby chłonąć gramatykę w sposób naturalny – emocjonalnie, jak dzieci? Odpowiedź jest prosta jak bułka z masłem: zanurzyć się w świat języka naturalnego, nie wyrwanego z kontekstu – oglądać ciekawe filmy, czytać ciekawe książki itd. Poznawać struktury gramatyczne w prawdziwym życiu i łączyć je z emocjami, a w podręczniku dopiero utrwalać.
I po drugie – najważniejsze, czy nie zaszkodzi mi pić tak dużo kawy?… To jest dopiero pytanie za milion!

 

Zainteresował Cię artykuł? Chciałbyś umówić się na bezpłatną konsultację? Zgłoś się tutaj