Każda minuta się liczy!

Chodzisz na lekcje angielskiego. Zastanawiałeś się kiedyś, co jest celem tych spotkań? Czy zdajesz sobie sprawę, że jeśli omawiasz na tych zajęciach cokolwiek w języku polskim, to marnujesz swój czas i pieniądze i niczego się nie uczysz? Nie wierzysz? Spróbujmy więc sobie to wyjaśnić w cztery oczy 😉

Regularnie słyszę od moich nowych uczniów, że ich wcześniejsze lekcje angielskiego często odbywały się częściowo lub nawet w całości w języku polskim. No nie mogę w to uwierzyć. Jaki to ma sens? Czy na zajęciach śpiewu ludzie uczą się biegać? Czy człowiek chodzi na siłownię, żeby ćwiczyć gotowanie? Jaki sens ma lekcja angielskiego przeprowadzona po polsku, skoro uczeń nie ćwiczy najtrudniejszej i najważniejszej umiejętności – mówienia w języku obcym?

Zanim rozpoczniesz kurs nauki języka obcego, polecam dobrze się zastanowić w jaki sposób będziesz spędzać czas poświęcony na naukę. Wszystkie godziny spędzone z językiem obcym można podzielić na dwie kategorie:

 

 

Żeby proces nauczania był efektywny, łączny tygodniowy czas pracy z językiem nie może być mniejszy, niż 10 godzin. Ze względu na brak wolnego czasu i środków, prawdopodobnie spotykasz się z nauczycielem 2 razy w tygodniu po godzinie. Pozostałe 8 godzin należy poświęcić na ćwiczenie słuchania, czytania i pisania, przy okazji szlifując poszczególne elementy językowe – słownictwo, gramatykę, fonetykę itd. Moi uczniowie są wyposażeni w program nauczania i po każdym zajęciu wiedzą, co i jak mają robić w wolnym czasie – wystarczy to robić.

Mimo wszystko, najważniejszą częścią kursu są spotkania z nauczycielem. Każde takie spotkanie – to imitacja prawdziwych sytuacji życiowych, kiedy musisz radzić sobie w języku obcym z osobami, które nie rozumieją Twojego języka ojczystego, ale prawdopodobnie są zainteresowani komunikacją. Na przykład, wynalazłeś papier toaletowy wielokrotnego użytku i próbujesz wcisnąć go firmom z Węgier czy Grecji, których dystrybutorzy po polsku ani w ząb. Albo kłócisz się z recepcjonistką w marokańskim hotelu z powodu braku kanału TVP w telewizji, a przecież jak spokojnie zasnąć bez oglądania ulubionych wiadomości?

Podczas takich typowych sytuacji życiowych nie jest Ci potrzebna znajomość zaawansowanych czasów angielskich ani strony biernej, lecz następujące umiejętności:

1. Rozpoznawanie ze słuchu pojedynczych słów i wyrażeń oraz ich połączeń w zdaniach. Będąc za granicą, musisz rozumieć, że [jan] lub [KEJterin] to nie są imiona, lecz słowa young i catering odpowiednio. [HOre] to gatunek filmowy (horror), a [Era] to błąd (error), a nie epoka historyczna. Nie wiem dlaczego, ale w Polsce tradycyjnie jest olewana fonetyka języka angielskiego oparta o IPA chart, co powoduje, że ludzie znający angielski dość dobrze na piśmie, nie są w stanie rozpoznać prostych zdań ze słuchu. Nad tym trzeba pracować – od tego właśnie masz spotkania z nauczycielem 😉

 

 

Na początku współpracy moi nowi uczniowie często proszą mnie o powtórzenie pytań, bo nie mają pojęcia o co mi chodzi, kiedy do nich mówię. Po jakimś czasie moje pytania (mimo, że są coraz trudniejsze), nie powodują już żadnych kłopotów ze zrozumieniem – uczeń robi się coraz bardziej osłuchany z językiem obcym i rozpoznaje ze słuchu nie tylko pojedyncze słowa, lecz także połączenia słów (największy ból głowy w języku angielskim).

2. Rozumienie ze słuchu myśli przewodniej za pomocą analizy kontekstu. Ta umiejętność bardzo się przydaje podczas rozmowy o pracę po angielsku. Zanim zaczniemy ściemniać o swoich nieistniejących zaletach, musimy najpierw zrozumieć, że nas o te zalety pytają, żeby nie wyjść na idiotę 🙂 Nie musisz rozumieć wszystkich słów ani gramatyki żeby domyślić się, że potencjalny pracodawca interesuje się Twoimi zdolnościami, o ile potrafisz szybko wychwytywać słowa kluczowe z kontekstu, ale nad tą umiejętnością trzeba regularnie pracować, i właśnie od tego masz nauczyciela!

 

 

Na początku współpracy moi uczniowie chcieliby rozumieć każde słowo z moich wypowiedzi, ale szybko rozumieją, że tak się po prostu nie da. Po jakimś czasie uczą się wychwytywać najważniejsze słowa z moich wypowiedzi i poprawnie na nie reagować. Uczą się też analizować kontekst, co bardzo ułatwia komunikację.

3. Dobra znajomość podstaw fonetyki. Nie musisz mieć jakiegoś specjalnego akcentu, ale powinieneś wymawiać angielskie słowa w sposób naturalny i przede wszystkim poprawnie, żeby można było je łatwo rozpoznać ze słuchu. Jedna z moich uczennic długo mi nie wierzyła, że „burger” wymawia się jako [BEge], a „king” jako [kyn]. W trakcie pobytu w Tajlandii szukała Burger Kingu, więc zapytała turystę (anglika): „Where is Burger King?” w brzmieniu polskim [burgerking]. Powórzyła pytanie 3 razy, ale zdumiony Anglik nie zrozumiał 🙁 Musiała napisać na chusteczce, aż nagle się kapnął: „Ah, you mean Burger King? [BEgekyn] It’s over there, turn left and go down the street”. Była przerażona, ale w końcu mi uwierzyła, że fonetyka jest bardzo ważna, bo mogła umrzeć z głodu 🙂

 

 

Z wymową słów w języku obcym zawsze jest problem, zwłaszcza w języku angielskim, ponieważ Polacy mają skłonność do wymawiania wszystkich liter słowa dlatego, że tak się robi w języku polskim. W angielskim jest na odwrót – więcej liter nie czytamy, albo czytamy inaczej, niż je piszemy. Kiedy pracuje się nad tym regularnie, już po krótkim czasie wypowiedzi ustne moich uczniów są coraz bardziej rozpoznawalne dla cudzoziemców.

4. Reagowanie na reakcje ludzi w sposób dla nich zrozumiały. Powinieneś używać kostrukcji typowych dla tych konkretnych sytuacji w języku angielskim, na przykład słysząc pytanie kelnerki „How do you find the beef?” nie odpowiadamy „In the plate”, lecz „It’s delicious”. Pytanie „How do you find …?” nie znaczy „Gdzie znalazłeś …?”, lecz „Co sądzisz o …?”

 

 

Człowiek bez większego doświadczenia w języku obcym ma skłonność do dosłownego kopiowania zdań z języka ojczystego, ale to często powoduje zakłócenie komunikacji. Moi uczniowie popełniają takie błędy na zajęciach regularnie, ale widząc moją minę, od razu wiedzą, że coś jest nie tak, więc uczą się krok po kroku, które zwroty pasują lub nie pasują do konkretnych sytuacji życiowych.

5. I najważniejsze – pewność siebie, tak zwane language confidence. Oznacza to brak stresu przed rozmową w języku obcym, akceptowanie własnych i cudzych błędów i skupianie się na procesie komunikacji bez względu na nieścisłości językowe.

 

Najtrudniejsza umiejętność, bez której nie da się komunikować w języku obcym. Wiedząc o tym, traktuję ją jako priorytet dopóki nie wyczuję, że mój uczeń przestał się bać mówić w języku obcym. Praca nad pewnością siebie wymaga dużo poświęcenia, ale rozmawiając z cierpliwym lektorem, który stara się pomóc Ci znaleźć w pamięci brakujące słowo, naprowadza Cię na inne słowo i w ogóle nie przejmuje się Twoimi błędami językowymi powoduje, że po jakimś czasie zaczynasz rozumieć, że mówienie w języku obcym nie jest wcale trudne: błędy są akceptowalne i nikt się nimi nie przejmuje, o ile oboje wiemy o co chodzi. Poprawność językowa w mówieniu przychodzi dopiero po latach, ale zdobyć ją można jedynie poprzez regularne mówienie.

Te 5 umiejętności komunikacyjnych możesz jedynie ćwiczyć na spotkaniach z nauczycielem (lekcjach), ponieważ nauczyciel zastąpi Ci zagranicznych biznesmena/kelnerkę/recepcjonistkę itd., przerabiając na zajęciach różne sytuacje życiowe, które przytrafią Ci się później w życiu, więc będziesz do nich przygotowany. Na moich zajęciach akcent zawsze kładziemy na rozmowę w języku obcym, czyli w wielkim skrócie – konwersacje. Głównym celem mojego spotkania z uczniem (lekcji) jest zapewnienie warunków maksymalnie zbliżonych do sytuacji w życiu rzeczywistym, innymi słowy, stawiam przed uczniem zadania, a jego celem jest mnie rozumieć i ze mną się dogadać. Tradycyjnie omawiamy nasze życie prywatne, szlifując czas przeszły („Jak minął weekend?” „Co u żony?”), czas teraźniejszy („Jak wygląda praca w hotelu?” „Co nowego na uczelni? Dużo zadają?”), plany na przyszłość („Co robisz w weekend?” „Dokąd się wybieracie latem?”). Regularnie narzucam tematy dyskusji („Co myślisz o wyjściu Polski z UE?” „Słyszałeś o nowych podwyżkach cen za gaz?”).

Oprócz tego, omawiamy miliony innych rzeczy, często uczniowie sami wpadają na ciekawe pomysły dyskusji, w których chętnie uczestniczę. Przy okazji omawiamy artykuły, a uczeń uczy się argumentować swoje wybory . Nie da się ominąć gramatyki, więc od czasu do czasu powstaje ważne pytanie ze strony ucznia, na które odpowiadam i omawiamy temat dopóki nie zostanie zamknięty. To samo robimy z fonetyką, leksyką. Inaczej mówiąc, rozmów jest dużo i wszystkie się różnią tematyką i zagadnieniami, ale wszystkie odbywają się po angielsku i kręcą się wokół jednej umiejętności: jak dogadać się w tym języku na konkretny temat.

Czas spotkania ucznia z nauczycielem jest bezcenny, gdyż jest to najczęściej jedyna okazja dla ucznia, żeby porozmawiać z kimś w języku obcym i sprawdzić, czy umie się dogadać czy nie. Robiąc to regularnie, uczeń szlifuje wszystkie 5 najważniejszych umiejętności komunikacyjnych i przy okazji, niewidocznie dla siebie, łamie tak zwaną barierę językową. A nauczyciel (coach) jedynie w tym uczestniczy – nie popisuje się swoją wiedzą na spotkaniach, lecz przygotowuje dla ucznia program nauczania, wspiera go we wszystkich działaniach, potrafi go słuchać i analizuje jego problemy językowe, a później proponuje sposoby ich rozwiązania – taki mały pikuś, prawda? 😉

 

Zainteresował Cię artykuł? Chciałbyś umówić się na bezpłatną konsultację? Zgłoś się tutaj